You are hereStadiony i miasta Euro 2012 / Stadion Narodowy - Warszawa / Stadion Narodowy: podwykonwacy bez zapłaty
Stadion Narodowy: podwykonwacy bez zapłaty
Jak donosi Życie Warszawy, na części Stadionu Narodowego mogą zostać w poniedziałek wstrzymane prace. Powód? Problemy z płatnościami. Małym firmom w oczy zagląda widmo bankructwa.
Zawieszenie prac to jedyny sposób, by odzyskać ponad milion złotych, które firma Wojciech Grzywacz PBM Konstrukcje, zarządzająca tym odcinkiem prac, winna jest swojemu podwykonawcy.
- Nie możemy dalej pracować bez pieniędzy – tłumaczy prezes firmy KPŻ Handlomax Sp. z o.o., który podjął taką decyzję. – W takim przypadku musielibyśmy przestać płacić pracownikom i firmom, które pracują dla nas. Stworzyłby się ogromny zator płatniczy, ludzie zaczęliby odchodzić z pracy i termin ukończenia budowy mógłby się znacząco odsunąć w czasie.
W.G. PBM Konstrukcje problem z płatnościami wobec Handlomaksu mają od lipca zeszłego roku. Albo nie płacą faktur, albo przelewają tylko znikomą część pieniędzy. Prezes Handlomaksu nie może też wystawić faktur za kwiecień. – Posiadamy dokumenty podpisane przez kierowników sekcji, brakuje jednak podpisu szefa firmy – tłumaczy.
O sprawie powiadomione zostało konsorcjum firm budujących stadion. Zarządy obu przedsiębiorstw spotkały się z Rafałem Damasiewiczem, dyrektorem finansowym stadionu. – Sprawa miała być wyjaśniona, do dziś jednak nie wydarzyło się nic – mówią pracownicy Handlomaksu.
6 maja Handlomax poinformował więc W.G. PBM Konstrukcje, że jeśli firma nie odda należnych pieniędzy, prace na budowie zostaną wstrzymane. – Bez odzewu. Dlatego w piątek poinformowaliśmy WG Konstrukcje, że od poniedziałku wstrzymujemy roboty – tłumaczy prezes Handlomaksu.
Pełnomocnik firmy W.G. PBM Konstrukcje Witold Grzywacz nie chce rozmawiać o wstrzymaniu prac. – Nic nie wiem na ten temat – ucina. I nie ma zamiaru rozmawiać o zadłużeniu wobec Handlomaksu.
To nie pierwszy przypadek problemów z płatnościami na stadionie. Życie Warszawy jako pierwsze opisało problemy innych firm tam pracujących z wypłacaniem pensji pracownikom. – Od tego czasu niewiele się zmieniło, nadal czekam na wypłatę za sierpień – mówi jeden z cieśli. – Już dawno nie pracuję na stadionie. Co dwa tygodnie upominam się o pieniądze i co dwa tygodnie słyszę, że jeszcze nie przyszedł przelew – dodaje.
Dostaliśmy też kilka e-maili. - Jestem jednym z tych podwykonawców, którzy nie dostali jeszcze wypłaty za listopad. Za październik dostałam od mojego zleceniodawcy wypłatę 9 stycznia. Musiałam zostawić ludzi bez pieniędzy na święta. Ja, jako podwykonawca, nie mogę nic zrobić. Zmuszona zostałam do współpracy z Krajowym Rejestrem Długów. Mam pracowników, nie płacę swoich zobowiązań w stosunku do urzędu skarbowego i ZUS ani rat kredytów – pisała w styczniu Dorota Formal-Obradović.
Od męża pani Doroty dowiedzieliśmy się, że firma nie pracuje już na stadionie. Aby zapłacić zaległości, jej właścicielka musiała sprzedać mieszkanie. Ostatnie zaległości spłaci w tym miesiącu.
O wstrzymaniu prac przez Handlomax przedstawiciele konsorcjum dowiadują się od nas. – W poniedziałek spotkamy się z obiema firmami i ustalimy, w jaki sposób W.G. PBM Konstrukcje spłaci należności – zapewnia dyrektor Damasiewicz. – Jeśli nie dojdziemy do porozumienia, konsorcjum zapłaci Handlomaksowi z własnych pieniędzy.
Nie wiadomo jeszcze, co będzie dalej z firmą W.G. PBM Konstrukcje. – Nie wyobrażam sobie, by firma, która nie ureguluje swoich długów, mogła dalej pracować na stadionie – mówi dyrektor Damasiewicz.
Czy wstrzymanie prac opóźni oddanie do użytku Stadionu Narodowego? – To niemożliwe – mówi rzeczniczka konsorcjum Alpine-Hydrobudowa-PBG SA Karolina Szydłowska. – Poniedziałkowe rozmowy muszą przynieść konkretne rozwiązania.
O problemach nie wiedziało też Narodowe Centrum Kultury. – My o zawieszeniu prac nic nie wiemy – mówi rzeczniczka NCS Daria Kulińska. – Mamy umowę z konsorcjum i to ono odpowiada za wzajemne rozliczenia firm tam pracujących.
– W kontrakcie są zapisane konkretne terminy i kary za ich niedotrzymanie – dodaje rzecznik Ministerstwa Sportu Jakub Kwiatkowski. – Wykonawca tak musi ułożyć prace, by harmonogram nie był zagrożony.
Pracownicy stadionu mają jednak na ten temat inne zdanie. – Cały łańcuch ma tyle siły, ile jego najsłabsze ogniwo – mówi jeden z inżynierów pracujących w innej części budowy. – Jeśli opóźniona będzie jedna sekcja, to automatycznie spóźnimy się z całością – dodaje.
Źródło: zw.com.pl
Zastanawia mnie jedna rzecz, jak firma nie posiadająca własnych kadr (przykładowo 10 osobowa) dostaje kontrakt na wykonanie dużego zakresu robót. Czy wcześniej nikt nie zastanawia się czy są oni w stanie wykonać daną rzecz? To czysta kpina. A pan WG zarabia na pośrednictwie nie posiadając nawet odpowiedniej wiedzy budowlanej ani ekonomicznej. Więcej takich firm a dogonimy.... ale chyba nie Europę. Może w końcu ktoś zainteresuje się takimi firmami głównie do wyprowadzania pieniędzy. Ludzie zarabiają po 8 zł na godzinę a właściciele tysiące za dobre znajomości