You are hereEuro 2012 a gospodarka / Rozmowy o pieniądzach
Rozmowy o pieniądzach
Nie ma ryzyka dla organizacji Euro 2012 w Polsce. Rozmowy z UEFA na temat realizacji rządowych gwarancji są kolejnym etapem harmonogramu przygotowań, organizacja Euro 2012 przebiega zgodnie z założeniami - zapewniają we wspólnym komunikacie Ministerstwo Finansów i Ministerstwo Sportu i Turystyki.
Ministerstwo Finansów informuje jednocześnie, że rozmowy na temat szczegółowych zapisów rozporządzeń, na podstawie których realizowane będą gwarancje dotyczące ulg podatkowych, były przedmiotem czwartkowego spotkania przedstawicieli ministerstwa i UEFA.
- Ministerstwo Finansów potwierdza i podtrzymuje gotowość realizacji w pełnym zakresie Gwarancji 11, udzielonej przez polski rząd w związku z organizacją Euro 2012. Zapisy Gwarancji 11 mają charakter ogólny. Przewiduje ona m.in. podjęcie przez rząd "wszelkich kroków, aby dokonać maksymalnych zwrotów podatku VAT lub innych podatków na rzecz UEFA", zgodnych z prawem obowiązującym w Polsce i innych krajach członkowskich Unii Europejskiej - czytamy w komunikacie.
Gwarancja, o której mowa - wyjaśnia rzecznik prasowy MF Magdalena Kobos - jest tylko wyrażeniem woli, a zapisy z konieczności są ogólne. Musi to teraz zyskać przełożenie na język prawa, na przykład poprzez odpowiednie rozporządzenia.
Jak podkreśliła Magdalena Kobos czwartkowe spotkanie, w którym uczestniczył także wiceminister Maciej Grabowski, toczyło się w "przyjaznej atmosferze". Dotyczyło szczegółowych rozwiązań podatkowych, także na poziomie lokalnym. Ostatecznych rozwiązań oczekuje jeszcze kwestia podatku VAT, bowiem UEFA planuje wprowadzenie rozwiązań "pakietowych", które obejmować mogą różne usługi, w tym obejmujące oba kraje - Polskę i Ukrainę. To wymaga jeszcze dokładnej analizy ze strony naszych ekspertów podatkowych, tym bardziej, że Ukraina nie należy do Unii Europejskiej - dodaje M. Kobos.
Rzecznik ministerstwa poinformowała także, że projekty rozporządzeń dotyczących gwarancji ulg podatkowych dla UEFA publikowane będą w drugiej połowie roku. Rozpoczęcie sprzedaży biletów na mistrzostwa 2012 UEFA planuje na 2011 rok.
Oba resorty zaprzeczyły jednocześnie, że UEFA rozważa przeniesienie mistrzostw do innego kraju, gdyż MF nie kwapi się z gwarancjami. – Jesteśmy zdziwieni takim przedstawieniem sytuacji. Przedstawiciele UEFA powiedzieli po spotkaniu, że się od takich informacji odcinają – mówi rzecznik Ministerstwa Sportu Jakub Kwiatkowski.
UEFA walczy o to, by jak najwięcej zyskać. Organizacja ME to dla niej główne źródło dochodu, i ten dochód rośnie z każdym kolejnym turniejem. Przychód z ostatniego, w Austrii i Szwajcarii w 2008 r., wyniósł ponad 1,3 mld euro. Właśnie dlatego UEFA korzysta czasami z takich mniej lub bardziej zawoalowanych sugestii w negocjacjach biznesowych. Jak wynika z naszych informacji, gdy kilka miesięcy temu polskie miasta utworzyły razem z Ministerstwem Sportu i spółką rządową PL 2012 tzw. Grupę G5, by negocjować z UEFA finansowe warunki m.in. tworzenia wspólnie tzw. stref kibica, przedstawiciele europejskiej federacji pytali ostro, czy Polacy wiedzą, że „Hiszpanie stoją w blokach, są gotowi i jak chcecie, to możemy im oddać turniej”. Z podobną zręcznością UEFA wykorzystuje w negocjacjach finansowych z Polską to, że strona ukraińska chętniej przystaje na ustępstwa.
Jak pokazuje przykład Szwajcarii przed ME 2008, UEFA bywa ostra, ale warto z nią negocjować. Szwajcarskie miasta ustaliły znacznie korzystniejsze warunki organizacji stref kibica niż te wstępnie zaproponowane im przez UEFA. To nie zmienia faktu, że w żadnej innej wielkiej imprezie sportowej gospodarz nie ma tak mało do powiedzenia jak przy mistrzostwach Europy.
Od ME w Portugalii w 2004 roku organizację Euro przejęła UEFA (wcześniej robili to gospodarze i UEFA). Specjalnie dla tych celów europejska federacja powołuje spółki. W Portugalii była to spółka akcyjna, cztery lata później w Austrii i Szwajcarii spółka córka UEFA, a w Polsce i na Ukrainie jest jeszcze inaczej: swoje spółki powołały PZPN i Ukraiński Związek Piłki Nożnej, a UEFA finansuje i koordynuje ich prace poprzez Eurodivision, czyli specjalne biuro, z dyrektorem turnieju Martinem Kallenem na czele. Rządy i samorządy Polski i Ukrainy mają tylko jak najlepiej przygotować scenę, czyli infrastrukturę (w Polsce robi to spółka PL 2012), a resztę bierze na siebie europejska federacja piłkarska i zatrzymuje całość wpływów.
Ostatni raz zgodziła się nimi podzielić z Portugalią w 2004 roku. Tam państwo miało 5 proc. udziału w spółce joint venture organizującej mistrzostwa, i stosownie do udziału zatrzymało dla siebie część dochodów, ale tylko ze sprzedaży biletów. Było to ok. 4 mln euro. Przychody UEFA sięgnęły wówczas ponad 800 mln.
Źródło: sport.onet.pl, rz.pl