You are hereEuro 2012 na Ukrainie / Donbass Arena: zielonym do góry!
Donbass Arena: zielonym do góry!
Donbass Arenę opracowali architekci z firmy Arup; wg ich założeń stadion ma kojarzyć się z diamentem. Jednak nie to jest najważniejsze dla mieszkańców. Stadion stoi w pięknie urządzonym parku o powierzchni 25 ha - są tu dęby, klony, brzozy, sosny, wiązy, kasztanowce, lipy i wiśnie - w sumie 77 tys. roślin, z czego aż połowę stanowią róże. Gatunki kwiatów i krzewów były tak dobierane, by cieszyć oko i zmysł powonienia przez dziewięć miesięcy w roku. Drzewa - od razu 20 - i 30-letnie - przyjechały z Niemiec, tam też powstał projekt zieleni.
Park przy stadionie został zaprojektowany jako miejsce wypoczynku i rekreacji dla ludzi z całego miasta, dlatego musiał być atrakcyjny. Są kaskady, fontanny i sztuczne jezioro (15 tys. m sześc. wody), wszystko w obiegu zamkniętym. Od razu zadomowiły się dzikie kaczki. Nad stawem zbierają się tłumy zwiedzających z dziećmi. Uwagę przykuwa skalniak o powierzchni 2,3 tys. m kw. w południowo-zachodniej części parku. Do jego urządzenia wykorzystano dziesiątki dużych głazów o średnicy 0,5 do 1,5 m. Doniecki odpowiednik naszego Narodowego Centrum Sportu tłumaczył, że skalniak to "ogród filozoficzny", a główna idea, która im przyświecała, brzmi tak: "Imitując naturę i ucząc się z niej, można stworzyć coś wielkiego z małego".
Wkrótce ma zostać wybrana firma w przetargu na zagospodarowanie otoczenia Stadionu Narodowego. Prysły złudzenia - jeśli ktoś je jeszcze miał - że wokół areny powstanie choć namiastka przyjaznej i zielonej przestrzeni. Nie będzie nawierzchni ze wzmocnionej trawy. Narodowe Centrum Sportu zamierza urządzić teren między Dworcem PKP Stadion w sposób prowizoryczny. Byle jak, byle szybko i tanio. Z ciężarówek na hektary terenu zrzuci się tysiące ton tłucznia. Może trochę pylić na biało, ale taki kolor przecież pasuje. Nie będzie się gryźć z narodowym sztandarem oraz plecionką elewacyjną a la kosz obiektu za prawie 2 mld zł.
Nasi dobrze myślą, po gospodarsku. Rodzinę UEFA i ważne osoby wprowadzi się od strony bardziej cywilizowanej, gdzie będzie jakaś trawka, krzaczki i dobre oświetlenie, od razu do lóż dla VIP-ów. A tłum puści się asfaltem w morzu tłucznia spod dworca PKP Stadion. U nas nie ma oligarchów, nie było komu zafundować zapowiadanego od lat parku o nazwie Zielona Dolina, zwłaszcza że stadion wyszedł nam tak drogo. Na trawę już zabrakło, masom musi wystarczyć tłuczeń. A jak ktoś narzeka, kala narodowe gniazdo i tęskni za parkiem przy stadionie, niech sobie jedzie do Doniecka.
Źródło: euro2012.gazeta.pl