You are hereWiadomości / Zamieszanie po wywiadzie Platiniego

Zamieszanie po wywiadzie Platiniego


By euro 2012 - Posted on 29 marzec 2008

platini.jpg

Choć mija rok od przyznania nam imprezy, przygotowania do Euro 2012 w Polsce i na Ukrainie niemal nie ruszyły z miejsca. W Polsce brakuje stadionów i dróg, na Ukrainie jest niewiele lepiej. - Nie wiem, czy Polska i Ukraina dadzą radę zorganizować Euro 2012. Próbowaliśmy je obudzić. Za kilka miesięcy zobaczymy, czy się udało - powiedział Michel Platini w wywiadzie dla włoskiego dziennika "La Repubblica". - Jestem pewien, że będziemy gotowi na czas - ripostował w Kijowie premier Donald Tusk. - Rozmawiałem z Platinim. Powiedział mi, że Włosi przekręcili jego słowa - uspokaja prezes PZPN Michał Listkiewicz.

- Zapewniam, że nikt nie chce nam odbierać mistrzostw - dodaje Zbigniew Boniek, jeden z najbliższych przyjaciół Platiniego. A Platini mówi, że w razie wpadki sam zdecyduje, komu oddać organizację Euro 2012.

Prezydent UEFA Michel Platini zapowiedział, że Euro 2012 mogą jednak zorganizować Włosi.

Michał Listkiewicz: - Wypowiedź ta była właśnie szeroko komentowana na konferencji prasowej w Kijowie podczas spotkania premiera Donalda Tuska i szefa ukraińskiego rządu Julii Tymoszenko. Znam tę wypowiedź doskonale i wiem, że padła przy okazji wywiadu prezydenta Platiniego dla włoskiego dziennika "La Repubblica". Rozmawiałem o tym telefonicznie z prezesem Ukraińskiej Federacji Piłkarskiej Hryhorijem Surkisem, który przebywał akurat na posiedzeniu UEFA. Pytał o tę wypowiedź Platiniego i szef UEFA zapewnił go, że jego słowa zostały przekłamane. Platini powiedział wyraźnie: Włosi mogą zapomnieć o Euro 2012.

Ale agencje prasowe przytaczają zupełnie inne stanowisko Platiniego.

To Włosi kręcą, bo nadal nie mogą pogodzić się, że rok temu przegrali wyścig o mistrzostwa Europy. Chcieliby wymusić na Platinim zmianę decyzji. Szef włoskiej piłki Antonio Matarrese ciągle powtarza, że to im, a nie Polsce i Ukrainie, należało się Euro i że ciągle gotowi są przejąć od nas organizację tego turnieju. Ale mamy zapewnienie prezydenta UEFA - nie będzie Euro 2012 we Włoszech! I tego się trzymamy. Jednocześnie UEFA dokładnie przygląda się nam i Ukrainie, czy jej zalecenia są wprowadzane w życie i ściśle realizowane.

A są?

Po podpisaniu porozumienia przez Donalda Tuska i Julię Tymoszenko realizacja zaleceń UEFA przechodzi na najwyższy, rządowy szczebel. Dotychczas działały tylko spółki, które pracowały oddzielnie. UEFA wyrażała pewien niepokój, że między Polską a Ukrainą brakuje ścisłej współpracy, każdy osobno stosuje się do wytycznych Europejskiej Unii Piłkarskiej. Teraz to się na pewno zmieni. I nie będzie już żadnych obaw, że nie damy rady wspólnie przygotować się do organizacji Euro.

UEFA ma jednak zastrzeżenia, że działamy zbyt opieszale.

Tak rzeczywiście było. Między listopadem a marcem. Platini nas postraszył, że Włosi mogą przejąć Euro, jakbyśmy nie dali rady. Pobudka poskutkowała. Teraz wszystko idzie zgodnie z planem. UEFA przedstawiła nam dziewięciomiesięczny plan realizacji zaleceń. Po nim nas skontroluje i rozliczy. Skończył się etap projektowania, a zaczął etap wykonawstwa. A Włosi niech wreszcie zapomną, że nam te mistrzostwa odbiorą.

Jan Tomaszewski: - Michel Platini ma dużo racji. On nas wcale nie straszy, tylko chce nam pomóc. Bo z dziesięciu etapów, które powinny doprowadzić nas do Euro 2012, przeszliśmy jeden - wizualizację. Przez rok nie zrobiliśmy nic. Żyjemy wirtualnym przygotowaniem mistrzostw. Przy komputerze to możemy przebić Londyn, Berlin i Paryż razem wzięte. Co z tego, skoro żadna łopata nie została wbita w ziemię. Na razie tylko wszystko obiecujemy. Spółka, która ma zająć się przygotowaniem Euro, powstała zaledwie miesiąc temu. A kiedy miała powstać? Dzień po przyznaniu nam mistrzostw! A dlaczego wtedy nie powstała? Bo rządził minister hańby sportu Tomasz Lipiec, który palcem w bucie nie ruszył, by pchnąć sprawę do przodu. Dopiero jego następczyni Elżbieta Jakubiak zaczęła działać. Stracony czas stara się też nadrobić Mirosław Drzewiecki. Trzeba - jak mówi premier - zakasać rękawy i pracować po 25 godzin na dobę. Należy też zaufać Listkiewiczowi i poświęcić go, nawet kosztem prezesury w PZPN, na koordynatora Euro. Tylko on się do tej roli nadaje i tylko on może wszystkiego dopilnować. Będzie zasuwał między Kijowem a UEFA. Wtedy może zdążymy, wstydu sobie nie zrobimy i nikt nam Euro nie odbierze.

Źródło: polskatimes.pl

Etykietowanie








Szukaj na Projekt2012.com.pl

Nawigacja