You are hereEuro 2012 na Ukrainie / Tory do Lwowa
Tory do Lwowa
Po nieużywanej od ponad pół wieku linii kolejowej do Lwowa znowu pojadą pociągi. Trasa powinna zacząć działać jeszcze przed mistrzostwami Europy w piłce nożnej Euro 2012. Na razie z Polski w głąb Ukrainy można jeździć tylko po szerokich, wybudowanych według rosyjskich standardów torach - informuje "WSJ Polska". Nie wiadomo jaki będzie koszt przedsięwzięcia - nie powinien być on jednak zbyt wysoki, bo do ponownego uruchomienia trasy nie potrzeba kompletnej przebudowy przedwojennej infrastruktury.
Chodzi o magistralę LHS, wytyczoną jeszcze w latach 70. do przewozu węgla i siarki z Polski do ZSRR. Tymczasem równolegle do niej z Mościsk do Lwowa biegnie tor o rozstawie europejskim. Istnieje on od czasów międzywojennych, kiedy łączył Kraków ze Lwowem i dalej ze Stanisławowem. Po II wojnie nie był używany.
Teraz znowu popędzą nim pociągi. Chcą tego zarówno Polacy, jak i Ukraińcy. W lipcu lwowska rada miasta zawarła umowę z holenderskimi firmami doradczymi Movares i HEA w sprawie opracowania koncepcji budowy kolei europejskiej od granicy ukraińsko-polskiej do Lwowa. Andrij Sadowyj, mer Lwowa, uważa, że raport da argumenty do przeprowadzenia negocjacji z EBOiR i EBI, a także z Komisją Europejską. Według Sadowego wszystkie te instytucje już wyraziły zainteresowanie wsparciem finansowym projektu.
Pomysł chwalą też Polacy. Według Krzysztofa Niemca, członka Zarządu CTL Logistics, europejski odcinek kolejowy na Ukrainie to strzał w dziesiątkę. - Po zakończeniu prowadzonej obecnie w Polsce modernizacji korytarza E-30 udałoby się połączyć z Lwowem Wrocław, Chorzów i Kraków w bardzo korzystnym dla pasażerów czasie. Podróż z Wrocławia do Lwowa trwałaby bowiem około pięciu godzin - mówi Niemiec.
Projekt ma też znaczenie biznesowe. - W okolicach Lwowa mogłoby powstać centrum logistyczne z prawdziwego zdarzenia. Rozładowałoby samochodowe korki na polsko-ukraińskiej granicy - sugeruje Niemiec. Towary byłyby dowożone koleją do Lwowa, a dalej rozwożone wagonami i samochodami.
Jaki będzie koszt przedsięwzięcia, na razie nie wiadomo. Nie powinien być on jednak zbyt wysoki, bo do ponownego uruchomienia trasy nie potrzeba kompletnej przebudowy przedwojennej infrastruktury. Na zachowanym do dziś nasypie kolejowym torów brakuje tylko części trasy. Reszta przetrwała w niemal nienaruszonym stanie. Dlatego Ukraińcy oceniają, że po modernizacji trasa może zostać włączona do ruchu jeszcze przed Euro 2012.
Źródło: dziennik.pl