You are hereStadiony i miasta Euro 2012 / Stadion Narodowy - Warszawa / Stadion Narodowy to projekt z RPA?
Stadion Narodowy to projekt z RPA?
Stadion Narodowy przedmiot zainteresowania wszystkich kibiców piłkarskich w ostatnich tygodniach, nie będzie niepowtarzalny i jedyny w swoim rodzaju. Łudząco podobny - na pierwszy rzut oka niemal identyczny - powstaje w Kapsztadzie. Będzie gotowy na Mistrzostwa Świata w Piłce Nożnej w RPA w 2010r. Greenpoint Stadium na 68 tysięcy miejsc zaprojektowała firma GMP International GmbH, należąca do konsorcjum JSK – projektanta Stadionu Narodowego w Warszawie.
Z kolei projekt stadionu we Wrocławiu (również autorstwa JSK) przypomina salę widowiskowo-sportową Zenith w Strasburgu.
- Oczywiście, że widziałem projekt stadionu w Kapsztadzie, firma JSK chwaliła się tą inwestycją - bagatelizuje Michał Borowski prezes zarządu Narodowego Centrum Sportu, którego zadaniem jest realizacja i przygotowanie budowy Stadionu Narodowego w Warszawie. - Nie uważam, aby oba projekty były podobne. Są do siebie zbliżone jeśli chodzi o zasady konstrukcyjne. W ogóle się tym nie przejmuję. Stadion w Kapsztadzie stoi na polu golfowym, w dolinie, na tle gór, a ten w Warszawie będzie umiejscowiony na koronie Stadionu X-lecia, dzięki czemu zyska na lekkości. Jestem pewien, że nasz Stadion Narodowy stanie się rozpoznawalny na świecie.
Pod koniec grudnia Zbigniew Pszczulny, wiceprezes JSK w rozmowie z "Życiem Warszawy" mówił: - Ze stadionem jest trochę jak z budową domu. (...) I nie chcę tu zabrzmieć patetycznie, ale ponieważ jest to Stadion Narodowy, to w pewnym sensie ten dialog musi być prowadzony z całą społecznością, z całym narodem. Ludzie muszą mieć poczucie, że to jest też ich projekt. Mamy nadzieję, że to będzie nowy wielki projekt, co najmniej tak samo rozpoznawalny jak PKiN.
Green Point Stadium w Kapsztadzie ma być gotowy na Mistrzostwa Świata w Piłce Nożnej w 2010 r. Powstanie podobnie jak nasz Stadion Narodowy na miejscu starego obiektu, który został już wyburzony. Główna konstrukcja powinna być gotowa w tym roku. Jednak już wiadomo, że inwestycja będzie miała opóźnienie. Nowy obiekt ma pomieścić 68 tys. widzów i być wykorzystywany do rozgrywania meczów piłki nożnej i rugby.
Stadion w Kapsztadzie robili nasi wspólnicy z Konsorcjum (biuro GMP) Porównywaliśmy różnice między obydwoma projektami i są one istotne. Podobieństwo dotyczy falującej geometrii krawędzi dachu i na tym się także kończy. - mówią projektanci z JSK.
W warszawskim projekcie trybuny mają 2 pierścienie siedzeń, na których jest 55 tys. miejsc, a w kapsztadzkim - 3 pierścienie i 68 tys. miejsc.. U nas podniesienie trybun jest tylko na długich bokach, w kapsztadzkim na wszystkich czterech. Mamy zupełnie inne konstrukcje dachu - nasz wisi na linach, i jest przekryty pofałdowaną membraną, a ten w Afryce jest płaski, opiera się na stalowych dźwigarach i jest przeszklony. Ponadto w Kapsztadzie nie jest przewidziane zadaszenia boiska, a w Warszawie jest. Fasada stadionu w RPA jest pokryta membraną, a u nas będzie pionowo przeplatana metalową siatką. Natomiast jeśli chodzi o projekt stadionu we Wrocławiu, to naszą nieukrywaną inspiracją dla fasady były m.in. chińskie lampiony i rybackie sieci. Nie widzieliśmy wcześniej koncepcji obiektu ze Strasburga. Podobieństwo pomysłu odkryliśmy po wygraniu konkursu. Wówczas skontaktowaliśmy się z włoskim projektantem i wspólnie uznaliśmy, że żaden z nas nie może sobie rościć prawa wyłączności do formy wymyślonej przed tysiącami lat w Chinach i stosowanej do dziś w różnych dziedzinach przemysłu i wzornictwa. Jesteśmy w trakcie dalszych prac nad tym projektem, a Sala Koncertowa w Strasburgu jest już realizowana. Różnice między tymi obiektami są zasadnicze i to zarówno w odniesieniu do skali, funkcji, ale przede wszystkim detalu architektonicznego - dodają architekci JSK.
Prezydent Wrocławia Rafał Dutkiewicz, polecił swoim urzędnikom zbadać sprawę. Skontaktowano się z włoskim architektem, który był autorem projektu hali Zenith i zapytano, czy tak duże podobieństwo może skutkować zarzutami o plagiat. Architekt stwierdził że nie ma powodu do obaw, że tego typu podobieństwa czasem się po prostu zdarzają. Brak obiekcji Włoch potwierdził władzom Wrocławia na piśmie.
U góry wizualizacja stadionu we Wrocławiu,
poniżej hala sportowa - Strasburg
Jacek Kwieciński, jeden z projektantów stadionu Korony Kielce - Jeśli ktoś zrobi projekt podobny do swoich wcześniejszych prac, to jeszcze nic, ale jeśli korzysta z cudzego, to kwalifikuje się to do sądu. W przypadku projektów stadionu we Wrocławiu i hali w Strasburgu widzę podobieństwo pomysłu, ale hala widowiskowa to co innego niż stadion. Warszawski stadion powinien zaś być projektem oryginalnym, powinien być wizytówką kraju. Mnie kojarzy się z jakimś naczyniem. Nikt ze znanych mi architektów nie stworzyłby projektu, korzystając z cudzego pomysłu, bo to wstyd - dodaje Jacek Kwieciński.
Maciej Miłobędzki, JEMS Architekci (pracowania startowała w konkursie na projekt Stadionu Narodowego) - Konkurs na projekt Stadionu Narodowego w Warszawie, to nie był konkurs architektoniczny, tylko konkurs piękności. Było zbyt mało czasu. Nie wyobrażam sobie, żeby w ciągu kilku tygodni można było przygotować odpowiedzialny projekt stadionu. Szybko można przygotować tylko hamburgera w McDonaldsie. Dlatego podobieństwo projektu Stadionu Narodowego do tego w Kaszptadzie mnie nie dziwi. Firmy korzystają z już stworzonych wcześniej projektów, bo nie mają wyjścia, muszą zdążyć na czas. W czasie trwania konkursu na projekt Stadionu Narodowego pojawiały się opinie, że najlepiej zlecić go jakiemuś dużemu zagranicznemu konsorcjum, które ma już gotowe standardy. Mam wrażenie, że projekt JSK został "przestawiony" z Błoni (tam była pierwotna lokalizacja stadionu - red.) do niecki stadionu X-lecia. To niedobra praktyka, bo teraz stadion będzie górował nad przestrzenią, a stadion X-lecia zostanie potraktowany tylko jako podstawka.
Michał Siciarek, kancelaria prawnicza Łaszczuk i Wspólnicy, specjalista prawa autorskiego - Na pierwszy rzut oka stadion warszawski ma tyle cech wspólnych z tym z Kapsztadu, że można powiedzieć, że co najmniej się nim inspiruje. Sama inspiracja, czyli przejęcie stylu, nie narusza prawa autorskiego. Styl nie podlega ochronie. Naruszenie jest wtedy, kiedy następuje przejęcie twórczych i indywidualnych elementów, a te z kolei możemy wyróżnić wtedy, kiedy twórca miał możliwość dokonania wyboru, a tego nie zrobił. W architekturze jest tak, że część elementów zdeterminowanych jest warunkami technicznymi i te nie podlegają dyskusji. Stadiony mają pewne wspólne elementy wynikające z ich funkcji. Jednak kiedy przejętych jest więcej niż to konieczne wzorów z oryginału, można mówić o kopiowaniu. Jeżeli dochodzi do sporu, biegli na prośbę sądu rozstrzygają o detalach.
Źródło: Alert24.pl