You are hereStadiony i miasta Euro 2012 / Wrocław - Stadion Miejski / Prezydent Dutkiewicz o wrocławskim zamieszaniu

Prezydent Dutkiewicz o wrocławskim zamieszaniu


By euro 2012 - Posted on 10 styczeń 2010

wroclaw_herb.jpg

- Realizacja kontraktu przez Mostostal układała się falami: raz były przyspieszenia, raz spowolnienia. Dziś opóźnienie robót w stosunku do harmonogramu wynosi ok. 100 dni. To mniej, niż Mostostal awizuje w swoim ostatnim piśmie, w którym prosi o przesunięcie terminu oddania inwestycji o 4,5 miesiąca. Ale oznacza to, że sam Mostostal w pewnym momencie nabrał przekonania, że ryzyko opóźnienia prac jest i jeszcze będzie wzrastać. I to jest właśnie zasadniczy powód wypowiedzenia umowy. W naszej ocenie ryzyko wzrostu opóźnienia ze strony konsorcjum przy źle zorganizowanej budowie było bardzo wysokie. Przez jakiś czas mieliśmy nadzieje, że Mostostal, duża spółka giełdowa, posprząta ten bałagan, lepiej się zorganizuje i nadgoni opóźnienia - mówi Rafał Dutkiewicz, prezydent Wrocławia.

Wypowiedzieliśmy umowę w chwili, kiedy już można było ja wypowiedzieć, równocześnie w chwili, która pozwala spokojnie myśleć o dokończeniu stadionu. Kilka miesięcy temu byłoby za wcześnie z punktu widzenia prawa, kilka miesięcy później byłoby za późno z punktu widzenia skuteczności. Teraz był dobry i właściwy moment. Gdybyśmy czekali jeszcze dłużej, to nowy wykonawca, którego mamy nadzieję wprowadzić na budowę w ciągu dwóch-trzech tygodni, nie byłby w stanie wybudować stadionu do połowy 2011 roku. Ta data jest ważna, bo UEFA wymaga, by jeszcze przed mistrzostwami na nowym stadionie zostały rozegrane przynajmniej dwa mecze międzynarodowe lub sezon ligowy. Chodzi o to, żeby stadion i całą infrastrukturę logistycznie przygotować i przetestować.

Chcieliśmy mieć firmę doświadczoną w budowie stadionów. Max Bögl jest taką firmą. Konsorcjum, którego członkiem jest Mostostal, też wprawdzie zapewniał, że ma takie doświadczenia, ale są one po stronie greckiego partnera Mostostalu - firmy J&P Avax. Pomimo rozstrzygnięcia przetargu na rzecz Max Bögla, sąd polecił przekazać kontrakt Mostostalowi.

Dziś na 100 procent nie wiemy, czy podpiszemy umowę właśnie z Maxem Böglem. Ale takie mamy intencje i wiemy, że i Max Bögl jest zainteresowany. Rozważamy wiele różnych wariantów, ale jesteśmy zdeterminowani, by rozpocząć współpracę właśnie z nimi. Chcemy wprowadzić na budowę dobrego wykonawcę, który będzie mógł w czerwcu lub lipcu [roku 2011] wpuścić piłkarzy na murawę.

Jeśli miałoby jednak nie dojść do podpisania umowy z Maxem Böglem, to podpiszemy ją z inną firmą. Zainteresowanie tym kontraktem wyraziło przynajmniej pięć innych dużych firm. Ale Max Bögl długo walczył o ten kontrakt i nawet po rozstrzygnięciu sądu wielokrotnie sygnalizował, że nadal jest bardzo zainteresowany uczestniczeniem w tym projekcie. My nie prowadziliśmy żadnych konkretnych negocjacji z Maxem Böglem, bo nam nie wolno było tego robić. Jednak zupełnie kontaktu z tą firmą nie zerwaliśmy. Oni prawdopodobnie liczyli, że Mostostal zleci im budowę dachu na stadionie, gdyż są w tym bardzo dobrzy. Dlatego myślę, że są zaawansowani w przygotowaniach projektowych.

Proszę mi wierzyć: wciąż mamy szanse ukończyć stadion szybciej niż Warszawa. Problemy i w naszym, i w warszawskim przypadku mogą pojawić się w momencie montowania dachu. Różnica polega na tym, że nasz jest zaprojektowany w technologii, w której dachy były już montowane, a ten warszawski - co jest jednocześnie jego zaletą, ale i trudnością - będzie wykonywany pierwszy raz. Nikt nigdy takiego dachu stadionowego nie budował. Życzę Warszawie jak najlepiej, ale tam też jeszcze pojawią trudności. Oczywiście w tym przypadku tolerowane będą dłuższe opóźnienia. Co jest zrozumiałe, chodzi wszak o Stadion Narodowy.

Dziś mamy 3,5-miesięczne opóźnienie w stosunku do harmonogramu, który zakładał, że stadion zostanie oddany na przełomie 2010/2011 r. Ten termin oczywiście jest już nierealny, ale, prawdę mówiąc, żaden stadion w Polsce nie będzie oddany w terminie. W tym momencie walczymy o to, by dotrzymany był wymagany przez UEFA termin połowy roku 2011. Liczymy na to, że Max Bögl stosunkowo szybko przejmie plac budowy i zdąży, bo to jest termin realny. Cena jest przedmiotem negocjacji, ale mamy deklarację na piśmie, że Max Bögl wybuduje stadion za kwotę nie wyższą niż Mostostal.

Wiemy już, kogo Max Bögl chciałby zaprosić do współpracy przy dokończeniu budowy. Wolelibyśmy jednak tego na razie nie ujawniać. Jesteśmy jednak wstępnie dogadani, że duża część podwykonawców będzie z Wrocławia. Zależy nam na tym, by lokalne firmy pracujące przy budowie stadionu nie straciły na tym zamieszaniu, choć oczywiście rozumiemy, że Max Bögl ma prawo dobrać podwykonawców.

Bardzo proszę przyjąć do wiadomości jedną rzecz: Mostostal nie był w stanie zrealizować tej budowy. Nie wiem dlaczego, to dla mnie wciąż metafizyczna zagadka. Dlaczego nie wynajęli odpowiedniej liczby specjalistów doświadczonych w budowie stadionów? Przecież Mostostal, przyjmując nawet skrajne rozwiązania, mógł wyłącznie dawać markę konsorcjum, a tak naprawdę budowę mógł im robić inny wykonawca, bardziej doświadczony w budowie stadionów.

Kiedy o wypowiedzeniu umowy telefonicznie rozmawiałem z prezesem Mostostalu Jarosławem Popiołkiem, powiedział mi, że po tym, jak widzieliśmy się 14 grudnia w Kijowie, gdzie alarmowałem go, że sytuacja jest krytyczna, spodziewał się takiego rozwiązania. Ale prosił, bym tego nie robił, bo "od jutra" już będzie lepiej. Nie mogliśmy czekać. W tej chwili nasze rozmowy z Mostostalem mają charakter wyłącznie formalno-prawny i toczą się przy pomocy prawników. Osobisty kontakt będzie ograniczany.

Ewentualnego procesu sądowego z Mostostalem się nie obawiamy. Wypowiadając umowę, posiadaliśmy mocne argumenty, a przegrany proces przez Mostostal oznaczałby dla tej spółki trzyletni zakaz uczestniczenia w przetargach organizowanych przez instytucje publiczne. Współpracujemy z trzema, naszym zdaniem najlepszymi, kancelariami prawnymi, więc sytuację mamy w pełni zanalizowaną. Oczywiście bierzemy pod uwagę różne ryzyka, ale naszym zdaniem nie ugrzęźniemy w sporach prawnych.

Jest niemal pewne, że dotrzymamy terminów wyznaczonych przez UEFA. Jest kilka warunków, które musimy spełnić. Jednym z nich jest wprowadzenie na budowę do końca stycznia nowej ekipy, co trochę będzie zależało od tego, jak ostra będzie zima.

Jeśli wejdą w lutym, to być może nie zdążą na czerwiec, ale skończą w lipcu czy sierpniu, czyli na styk. Kiedy o wypowiedzeniu umowy informowałem Martina Kallena z UEFA, powiedział: "Nie ma problemu, Pan ma to pod kontrolą". On więc również nie widzi żadnego zagrożenia dla projektu Euro we Wrocławiu. Jego optymizm może wynikać z kilku rzeczy: Kallen zna również Maxa Bögla i wie, że to fachowcy od budowania stadionów. Ma również wyraźne osobiste zaufanie do Thomasa Specka [wiceprezesa spółki Wrocław 2012], zresztą był na bieżąco informowany przez podległych mu specjalistów od budowy stadionów.

Obowiązuje nas wymóg UEFA rozegrania na nowym stadionie dwóch meczów międzynarodowych lub sezonu ligowego, ale w wyjątkowych przypadkach UEFA może być w jego egzekwowaniu elastyczna. Mogą powiedzieć: ok., jeden mecz też nas satysfakcjonuje, byle przyszło wielu ludzi. Tak było np. w Portugalii przed mistrzostwami Europy. Przed mundialem w Austrii i Szwajcarii było tak, że dwa stadiony były skończone dopiero pół roku przed turniejem. Akurat w tych krajach UEFA nie miała wyboru, bo nie było innych miast przygotowanych do organizacji turnieju, a my mamy konkurencję w postaci Krakowa, który w połowie 2011 roku będzie miał gotowy stadion, choć niższej od naszego klasy. Kraków ma sprawne lotnisko i dobre hotele, więc jest to konkurencja realna i ryzyko, że Euro mogłoby zostać przeniesione do Krakowa może jeszcze powrócić. Dlatego właśnie chcemy zrobić wszystko, by UEFA nie przestała nam ufać. Chcemy stosunkowo szybko, już kiedy prace na budowie ponownie ruszą, podać termin rozegrania pierwszego wymaganego przez UEFA meczu. To mógłby być mecz, o którym marzymy, czyli Polska - Brazylia, ale mógłby być np. duży turniej z udziałem Polski, Czech, Słowacji i Niemiec albo turniej z bardzo dobrymi zespołami klubowymi.

Jeśli chodzi o UEFA, to była ona informowana bardzo precyzyjnie. W kontaktach merytorycznych nie da się wobec nich uprawiać propagandy sukcesu. Jeśli zaś chodzi o poziom informowania przez spółkę Wrocław 2012, to podzielam państwa opinię, że na stronie internetowej spółki odbywało się medialne "budowanie Nowej Huty". Wobec odpowiedzialnych wyciągnę konsekwencję. Ale to naprawdę jedyna rzecz, za którą powinienem przeprosić i posypać głowę popiołem. My bardzo długo wierzyliśmy, że Mostostal jako spółka giełdowa i jedna z największych firm budowlanych w Polsce poradzi sobie z organizacją procesu naprawczego. Byli naszym zaufanym partnerem i nie byliśmy zainteresowani obniżaniem ich notowań, również giełdowych.

Źródło: wroclaw.gazeta.pl

Etykietowanie








Szukaj na Projekt2012.com.pl

Nawigacja