You are hereStadiony i miasta Euro 2012 / Stadion Narodowy - Warszawa / Pływający Stadion Narodowy?

Pływający Stadion Narodowy?


By euro 2012 - Posted on 19 wrzesień 2007

sn.jpg

Podziemne rzeczki, muł i bagna - na takim gruncie ministerstwo chce postawić Narodowe Centrum Sportu. Eksperci prognozują, że może się to skończyć budowlaną katastrofą. Stadion Dziesięciolecia nie poszedł pod wodę tylko dzięki temu, że zbudowano go na dwóch mln metrów sześciennych gruzu przywiezionego ze zburzonej Warszawy. Jeszcze sto lat temu tam, gdzie dziś stoi, były mokradła i strumienie.

- Z nową areną, która ma powstać obok, nie będzie tak łatwo - prognozuje Jacek Snopczyński, varsavianista i jeden z największych kolekcjonerów pocztówek o tematyce warszawskiej. - Grunt pod jego budowę jest bardzo niepewny i nieustannie nawadniany. Stadion Narodowy może się w nim zapaść. Nic w tym dziwnego, skoro to dawne koryto Wisły - mówi.

Andrzej Bobowski, który od pięćdziesięciu lat jeździ na mecze polskiej reprezentacji, również uważa, że budowa nowego stadionu na błoniach starego jest nieprzemyślana.
- Na tym terenie pod warstwą ziemi są bajora - mówi Bobowski. - Wykopy będą prowadzone poniżej lustra wody, więc fundamenty raczej nie złapią gruntu i trzeba będzie palować. A to zrodzi nowe trudności i dodatkowe koszty - uważa.
Zdaniem Bobowskiego, narodowa arena powinna powstać na Białołęce.
- Tam jest znacznie lepszy grunt. Poza tym budowę można by zacząć na dziewiczym terenie. Stadion daleko od centrum miasta pozwoliłby ponadto uniknąć korków i paraliżu komunikacji - ocenia król polskich kibiców.

Wybrana lokalizacja nowego stadionu jest problematyczna również według przewodnika Mieczysława Janiszewskiego. - Na tym terenie było mnóstwo podskórnych rzeczek, które latami zmiękczały grunt. Ponadto już po wojnie kopano w tym miejscu wielkie doły, które miały gromadzić wodę podczas wysokiego stanu Wisły. Zapobiegało to zalewaniu Saskiej Kępy. Kiedy zaczną się prace budowlane, z pewnością zostanie naruszona równowaga wodna w tym rejonie. Trudno przewidzieć, jakie przyniesie to skutki, ale nie będą one dobre dla stadionu - mówi. - Myślę, że obecną lokalizację wybrano ze względu na to, że w Ministerstwie Sportu zabrakło pomysłu, co zrobić z gruzami ze Stadionu Dziesięciolecia - dodaje.

Historyk Marek Drozdowski przypomina, że za osuszanie terenów na Saskiej Kępie wziął się dopiero w międzywojniu prezydent Stefan Starzyński, więc nikogo nie powinno dziwić, że nadal jest tam mokro.
- Na maj 1944 roku zaplanowano krajową wystawę gospodarczą, którą miało być uczczone 25-lecie odzyskania niepodległości. Starzyński zaciągnął ogromne kredyty i chciał zamienić bagna w teren rekreacyjny - mówi historyk. Te plany jednak przerwała wojna.

Źródło: zw.com.pl

Kogo to wszystko interesuje,ważne jest to że odbędą się mistrzostwa Europy a potem,potem to wszystko będzie zapomniane.Kasa wrzucona w błoto,dosłownie!!!.aaa przepraszam nie tylko w błoto ale i do kieszeni prominentów








Szukaj na Projekt2012.com.pl

Nawigacja