You are hereStadiony i miasta Euro 2012 / Wrocław - Stadion Miejski / Mostostal walczy, Max Boegl zbuduje?

Mostostal walczy, Max Boegl zbuduje?


By euro 2012 - Posted on 22 styczeń 2010

wroclaw_herb.jpg

Władze Wrocławia podpisały umowę z firmą Max Boegl - nowym wykonawcą stadionu na Euro 2012. Ma ona wybudować obiekt do końca czerwca 2011 r. Prezydent Wrocławia Rafał Dutkiewicz poinformował na konferencji prasowej, że oficjalne negocjacje trwały ok. doby i prowadzone były z Max Boegl i Budimexem. Ostatecznie umowa podpisana została z Max Boegl. Tymczasem Mostostal Warszawa złożył wniosek do warszawskiego Sądu Okręgowego, w którym firma domagała się m.in. ustanowienia zabezpieczenia na swej gwarancji bankowej i zakazania wyboru nowego wykonawcy stadionu.

Na stanowisku generalnego wykonawcy Max Boegl zastąpił polsko-greckie konsorcjum pod przewodnictwem Mostostalu Warszawa S.A., któremu miasto wypowiedziało umowę 30 grudnia 2009 r. Władze Wrocławia uznały, że konsorcjum to nie jest w stanie zakończyć budowy stadionu w wyznaczonym terminie.

Max Boegl, który samodzielnie zbudował sześć stadionów (m.in. we Frankfurcie), a w budowie kilkunastu uczestniczył jako współwykonawca, już wcześniej startował w przetargu na budowę wrocławskiego stadionu, ale w nim nie zwyciężył.

Dokończenie budowy stadionu będzie kosztowało ok. 655 mln zł. - Cena może jednak wzrosnąć o 3,75 proc. i wynieść ok. 680 mln zł. Zależy to od tego jak dokładnie wycenimy to, co zostało zrobione przez poprzedniego wykonawcę. Cena może się jednak zmniejszyć i zależy to m.in. od ceny materiałów, które będą w przyszłości wykorzystywane - mówił Dutkiewicz.

Dyrektor departamentu ds. społecznych wrocławskiego Urzędu Miejskiego Michał Janicki tłumaczył, że obecnie na placu budowy trwa inwentaryzacja, a w najbliższych dniach mają do niej dołączyć przedstawiciele nowego wykonawcy. - Inwentaryzacja zakończy się najpóźniej do końca stycznia. Prace będą się mogły zacząć niezwłocznie, ponieważ dysponujemy projektami wykonawczymi, które pozwalają prowadzić roboty przez ok. sześć tygodni - podkreślił Janicki.

Prokurent firmy Max Boegl Falk Rohmberger dodał, że nowy wykonawca na placu budowy pojawi się najpóźniej 1 lutego, a obecnie przygotowywany jest harmonogram, wedle którego prowadzone będą prace. - Plac budowy trzeba także zreorganizować, ponieważ jej obecny stan nas nie zadowala. Trzeba m.in. poprzestawiać dźwigi, które naszym zdaniem nie stoją we właściwych miejscach. Reorganizacja może potrwać od sześciu do ośmiu tygodni, ale jestem pewny, że zbudujemy stadion w wyznaczonym terminie - mówił prokurent.

Rohmberger dodał, że z podwykonawcami i dostawcami, którzy dotychczas pracowali na budowie, prowadzone będą rozmowy i nie jest wykluczone, że podpisane zostaną z nimi umowy o współpracy.

Tymczasem konsorcjum, na którego czele stoi Mostostal Warszawa, złożyło wniosek do warszawskiego Sądu Okręgowego, w którym domagało się m.in. ustanowienia zabezpieczenia na swej gwarancji bankowej i zakazania wyboru nowego wykonawcy. Sąd ustanowił czasowe zabezpieczenie na gwarancji, a więc miasto na razie nie może sobie wypłacić z niej pieniędzy z powodu nienależytego wykonania umowy. Pozostałe wnioski Mostostalu sąd oddalił.

– Znamienne jest to, że pismo z wnioskiem do sądu wpłynęło dokładnie w dniu, w którym prezes Mostostalu w rozmowie z prezydentem Dutkiewiczem deklarował chęć polubownego rozwiązania tej sprawy – mówi Zbigniew Morawski, doradca prezydenta Wrocławia ds. mediów.

W odpowiedzi miasto zapowiedziało pozew o odszkodowanie za nienależyte wykonanie zamówienia. Ma opiewać na ponad 72 mln zł, czyli kwotę, na jaką wystawiono gwarancje bankowe. Mostostal na razie nie chce ujawniać, jakie kroki podejmie.

– Nasz wniosek nie powinien być odbierany jako działanie przeciw zamawiającemu. To standardowy krok, ma służyć ochronie interesów spółek wchodzących w skład konsorcjum – zapewnia Kinga Drózd z biura prasowego spółki.

Firma została jednak przyparta do muru. Jeśli miasto wygra proces o odszkodowanie, przez trzy lata nie będzie mogła startować w przetargach, a zamówienia publiczne są głównym źródłem jej dochodów.

Jest też druga strona medalu. Mostostal twierdzi, że nie było podstaw do rozwiązania umowy. Gdyby udało mu się udowodnić to przed sądem i ten uznałby, że umowa jest ważna, miasto miałoby nie lada kłopot. Zawarło już bowiem z wolnej ręki umowę z niemiecką firmą Max Bögl. Trudno przesądzić, co by się stało, gdyby obie umowy okazały się ważne. Niewykluczone, że miasto musiałoby wypłacić Mostostalowi utracone korzyści.

Sytuację jeszcze bardziej komplikują opinie niektórych ekspertów, że nie było podstaw, by miasto zleciło dokończenie budowy z wolnej ręki, a Mostostal już jakiś czas temu w protestach kwestionował prawo do zastosowania trybu z wolnej ręki.

– Nic takiego nie otrzymaliśmy – oświadczył jednak Morawski. Ostatecznie o sprawie i tak musiałaby się wypowiedzieć Krajowa Izba Odwoławcza. Gdyby uznała, że nie ma podstaw do wolnej ręki, nie byłoby już szans na dokończenie stadionu na czas, a wówczas mecze Euro 2012 odbyłyby się prawdopodobnie w Krakowie.

Przesłanki zastosowania wolnej ręki są bardzo rygorystyczne, ale sytuacja jest tak specyficzna, że zostały spełnione. Potrzeba natychmiastowego wykonania zamówienia wynika nie tylko z umów z UEFA. Gdyby inwestycja nie została zakończona na czas, to pod znakiem zapytania stanęłaby możliwość jej sfinansowania. Wtedy może się okazać, że dotychczas wydane pieniądze zostały zmarnowane – tłumaczy dr Jerzy Baehr, starszy wspólnik w kancelarii Wierciński, Kwieciński, Baehr, który pisał ekspertyzę dla miasta. Zaznacza, że argumentów za wolną ręką jest dużo więcej.

Źródło: sport.pl, rp.pl

Etykietowanie








Szukaj na Projekt2012.com.pl

Nawigacja