You are hereEuro 2012 na Ukrainie / Kryzys gospodarczy na Ukrainie
Kryzys gospodarczy na Ukrainie
Bardzo złe informacje płyną z gospodarki Ukrainy, naszego partnera w organizacji Euro 2012. Padają banki, zamyka się huty i fabryki, ludzie nie wierzą już w swoją walutę - hrywnę. Dług kraju wzrósł do ponad 60 proc. PKB. Globalny kryzys gospodarczy uderzył w Ukrainę ze zdwojoną siłą, przerywając ośmioletni okres bezprecedensowego wzrostu gospodarczego. Krach kredytowy i załamanie się przemysłu stalowego, największego w republice, zwiastują recesję nie notowaną od czasu rozpadu sowieckiego imperium w 1991 roku.
Kijów pospiesznie przygotował nadzwyczajny pakiet ekonomiczny podpierając się 16 miliardami dolarów pomocy z Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Ale to nie powstrzyma gwałtownego spadku poziomu życia i skoku bezrobocia. Fundusz prognozuje cofnięcie się ukraińskiej gospodarki o 3 proc. PKB. Miejscowa waluta – hrywna – straciła w tym roku prawie 50 proc. wobec dolara i wszystko wskazuje na to, że będzie ona staczać się dalej.
Pierwsze skutki umiędzynarodowienia ukraińskiej gospodarki najbardziej są widoczne w spiętrzeniu się zagranicznego długu, który wzrósł z 45 proc. PKB do 60 proc. PKB pod koniec zeszłego roku. MFW ocenia, że w przyszłym roku dług może spęcznieć do 78 proc. Kiedy objawił się kryzys kredytowy, okazało się, że banki i spółki spoza sektora finansowego nie są w stanie spłacać należności, gdyż wartość akcji, nieruchomości i innych aktywów zabezpieczających kredyty dramatycznie spadła.
Jeden z ukraińskich oligarchów, 34-letni Kostiantin Żewago został zmuszony do wyprzedaży jednej czwartej udziałów w stalowej grupie Ferrexpo, redukując swój holding do 51 proc., tylko po, żeby sprostać terminom spłaty długu.
Kolejny cios nadszedł ze strony globalnego rynku surowcowego, z dramatyczną przeceną stali. Latem ceny sztandarowego produktu ukraińskich eksporterów spadły o połowę, co zaowocowało identycznym spadkiem produkcji i obniżeniem przychodów sektora aż o 75 proc. Tysiące robotników powędrowały na bezpłatne urlopy, a w najlepszym razie pracuje na skróconych zmianach. Huty masowo wygaszały piece.
Wraz ze wzrostem deficytu na rachunku bieżącym do 10 proc., wyparowaniem źródeł zewnętrznego finansowania i szybkim spadkiem ukraińskiej waluty, Kijów zwrócił się o pomoc do MFW w spłacie zagranicznych zobowiązań sięgających 50 mld dolarów rocznie. W porozumieniu zawartym w listopadzie władze ukraińskie obiecały przystąpić do równoważenia gospodarki, stabilizacji systemu bankowego i obniżenia bieżącego deficytu płatniczego. W ramach zapowiedzianych reform podjęto się zacieśnienia kontroli nad budżetem, wprowadzenia lepszych regulacji banków oraz upłynnienia hrywny.
Restrukturyzacja banków wystartowała od przejęcia dwóch liderów rynku przez ukraińskich biznesmenów. Dmytro Firtasz, który zbił fortunę na handlu gazem, przejął kontrolę nad Nadra Bank, a bracia Andriej i Sierhiej Klujewowie kupują Prominvestbank, największy w republice bank komercyjn. Ocenia się, że w wyniku przekształceń i konsolidacji może zniknąć jedna trzecia spośród 170 banków działających dzisiaj na Ukrainie.
Ale póki co górę bierze ręczne sterowanie. W zeszły wtorek ukraiński bank centralny ograniczył wypłaty z depozytów, by uchronić kraj przed kryzysem płynności. Środki z depozytów można wycofać dopiero po zakończeniu terminu lokaty. Nacjonalnyj Bank Ukrainy już w połowie października wprowadził częściowe moratorium na wcześniejsze wypłaty depozytów. Na początku października Ukraińcy wypłacali dziennie z banków średnio 2 miliardy hrywien, czyli 260 mln dolarów.
W innych sektorach gospodarki może być znacznie gorzej. Przejęcie od miliardera Żewago pakietu 25 proc. udziałów w Ferrexpo przez czesko-holenderską grupę górniczą New Word Resources jest na razie wyjątkiem. Zagraniczni inwestorzy, jak ognia boją się teraz rynków wschodzących, a zwłaszcza Ukrainy, toteż jest mało prawdopodobne, by ktoś wkrótce poszedł śladem czeskiego koncernu.
Tym bardziej, że już widać symptomy poważnego kryzysu. Po spadku produkcji przemysłowej w październiku o 20 proc., wyniki za listopad potwierdziły jedynie błyskawiczny zjazd w dół. Produkcja obniżyła się o prawie 29 proc., sektor stalowy spadł o 48,8 proc., przemysł petrochemiczny o 35 proc., a budowa maszyn skurczyła się o 39 proc. Iryna Piontkiwska, główny ekonomista Troika Dialog w Kijowie nie ma wątpliwości, że Ukraina stoczyła się w recesję już w tym kwartale.
Ukraińskie problemy z gospodarką pogłębia rozpad politycznej koalicji z tzw. Pomarańczowej Rewolucji, która w 2004 roku zjednoczyła prozachodniego i proreformatorskiego prezydenta Wiktora Juszczenkę z błyskotliwą populistką Julią Tymoszenko. Teraz szefowa ukraińskiego rządu krok po kroku ociosuje prezydenta z kolejnych uprawnień i możliwości realnego wpływu na bieg spraw w Kijowie.
Na wewnętrznym sporze kapitał zbija Moskwa, która chce odzyskać wpływy w największej republice byłego ZSRR. Ma zawsze w zanadrzu gazowy szantaż, czyli wstrzymanie dostaw surowca albo z powodu nieuregulowania długu, albo braku zgody Kijowa na wyższe opłaty za gaz. Wojna gazowa z Kremlem jest ostatnią rzeczą, na która może sobie pozwolić Ukraina w dobie kryzysu gospodarczego. Nowe gigantyczne rachunki za gaz mogą stać się przysłowiowym gwoździem do trumny ukraińskiej gospodarki.
Źródło: forsal.pl