You are hereWiadomości / Euro 2012 – piwo w obszarze zainteresowań posłów
Euro 2012 – piwo w obszarze zainteresowań posłów
Podczas wczorajszego posiedzenia sejmowej Komisji Kultury Fizycznej i Sportu, prezes PZPN Michał Listkiewicz i szef zespołu ds. Euro 2012 PZPN Adam Olkowicz poinformowali członków komisji o stanie przygotowań i zobowiązań PZPN do organizacji w Polsce mistrzostw Europy. Odpowiadali także na pytania posłów dotyczące m.in. konsumpcji piwa na stadionach, dystrybucji biletów, meczu otwarcia, szans Krakowa i Chorzowa, wolontariatu i inne.
Dystrybucją biletów zajmie się UEFA. Zdaniem prezesa PZPN może ich być nieco więcej dla Polski aniżeli w przypadku Euro 2008. - Trzeba będzie podjąć z UEFA rozmowy na ten temat możliwie najszybciej, jak się tylko da. Wydaje mi się, że UEFA jest skłonna "poluzować lejce" - powiedział Michał Listkiewicz, dodając: A co mają mówić Austriacy, którym na mecz z naszą reprezentacją (12 czerwca w Wiedniu) przydzielono tyle samo biletów co polskim kibicom?
Jednym ze sponsorów Euro 2008 jest duńska firma piwowarska Carlsberg. Czy również będzie widoczna za cztery lata na polskich i ukraińskich stadionach? - Na pewno browar będzie w sponsorskim zespole Euro 2012. Który? - nie wiadomo, ale to mniej istotne. Znacznie ważniejszą sprawą będzie dostosowanie polskich uregulowań prawnych do wymogów UEFA - podkreślił prezes PZPN. Listkiewicz przypomniał, że w wielu krajach, w przeciwieństwie do Polski, dozwolona jest sprzedaż piwa podczas imprez sportowych.
Mecz otwarcia nie musi być rozegrany nad Wisłą. Jak wyjaśnił posłom Adam Olkowicz, chociaż Warszawa "została wstępnie wpisana do projektu", nie jest to zobowiązujące. UEFA stawia jedynie warunek, że inauguracyjne spotkanie musi odbyć się na stadionie o pojemności minimum 50 tysięcy. W rachubę wchodzi więc ... Chorzów. O szanse tego miasta posłowie zadali nawet kilka pytań.
Niedawno UEFA zmieniła kwalifikację dwóch ośrodków - Krakowa i Chorzowa. Mają one obecnie status stadionów alternatywnych, a nie - jak dotychczas - rezerwowych. Michał Listkiewicz przyznał, że z rozmów jakie prowadził z "ludźmi UEFA" można wysnuć optymistyczne prognozy co do powiększenia liczby miast-organizatorów z czterech do pięciu, a może i sześciu.
- Sprawa jest otwarta, jednak usłyszałem ważną wskazówkę: przygotujcie najpierw cztery stadiony, a potem pomyślimy o piątym czy szóstym - wyjawił prezes PZPN, który odniósł się przy okazji do włoskich doniesień wątpiących w powodzenie polsko-ukraińskiej imorezy. Z końcem marca dziennik "La Repubblica" opublikował wywiad z prezydentem UEFA Michelem Platinim, który wyraził wątpliwość czy Polska i Ukraina dadzą radę zorganizować mistrzostwa Europy.
- Włoskie media co jakiś czas twierdzą, że my nie damy rady i ponawiają ofertę przejęcia Euro 2012. Rozmawiałem o tym w ubiegłym tygodniu z Platinim, który zapewnił, że UEFA uczyni wszystko, by mistrzostwa odbyły się tam, gdzie postanowiono, a Włochom dał sygnał by porzucili temat zastąpienia Polski i Ukrainy - powiedział Listkiewicz.
Adam Olkowicz przyznał, że w bardzo trudnej sytuacji znalazł się Kijów, gdzie ma się odbyć mecz finałowy. UEFA ostrzegała wcześniej, że Stadion Olimpijski nie odpowiada normom bezpieczeństwa z uwagi na powstające w jego sąsiedztwie centrum handlowo-rozrywkowe "Troickyj". Niedawno władze miasta podjęły decyzję o wyburzeniu tego, co wybudowano ponad ziemią.
Listkiewicz i Olkowicz zwrócili uwagę na wzajemne sianie niepokoju przez niektóre media obu krajów. - U sąsiadów piszą, że Polska jest na bardzo dobrej drodze w przygotowaniach do Euro 2012, a Ukraina na złej, natomiast w Polsce – odwrotnie.
Za tydzień polsko-ukraiński zespół złoży komitetowi sterującemu UEFA kolejne sprawozdanie.
Źródło: sport.pl