You are hereInformacje / Biznesowe obawy o Euro 2012
Biznesowe obawy o Euro 2012
50 mld zł - tyle zabraknie na tzw. twarde inwestycje, a nowoczesne technologie teleinformatyczne niezbędne do organizacji mistrzostw całkowicie pominięto przy planowaniu wydatków. Na dodatek biznesmeni nie wiedzą, z kim w rządzie rozmawiać o Euro 2012. Takie obawy mają polscy przedsiębiorcy, którzy spotkali się w poniedziałek i we wtorek na konferencji Eurolog 2012 w Krakowie zorganizowanej przez Miasto Kraków i Loginet Media przy współpracy z izbami gospodarczymi oraz ekspertami SGH i PricewaterhouseCoopers.
- Jechałem dziś do Krakowa z Warszawy półtorej godziny dłużej, niż przewidywał rozkład. Nie jest to dobra prognoza dla organizacji Euro - przestrzegał Krzysztof Czaplicki reprezentujący Polską Konfederację Pracodawców Prywatnych i Bank Światowy. - Ale są i poważniejsze problemy:
- W najnowszym raporcie BŚ na temat łatwości prowadzenia biznesu na świecie Polska spadła na 74. miejsce - mówił Czaplicki.
- Rząd planował wydać na drogi w najbliższych latach 164 mld zł. Ale to plany sprzed kilku lat. Jeśli doliczymy do tego wzrost kosztów pracy i zmianę kursu euro, wyjdzie nam około 60 mld zł dziury! - Adrian Furgalski, ekspert Zespołu Doradców Gospodarczych TOR.
- Rozwiązania IT, bezpieczeństwo przesyłania danych jest równie ważne jak drogi i stadiony. Drogi światłowodowe wcale nie będą wiele tańsze niż drogi dla samochodów - przekonywał Tomasz Białobłocki z TP S.A.. Angelo Brou, wiceprezes portugalskiej federacji piłkarskiej, przypomniał, że Portugalia na stadiony na Euro 2004 przeznaczyła 70 proc. funduszy na całą infrastrukturę mistrzostw. - Budowaliśmy też centra rozrywki, tworzyliśmy strony internetowe - mówił.
- W Polsce dziś jesteśmy skazani na rozmowy z każdym z osobna - z miastami, z rządem itd. Brakuje jednego podmiotu, który mógłby wszystko koordynować - prezes Schenker Logistics Janusz Górski.
- Większość zaplanowanych inwestycji związanych z przygotowaniem mistrzostw w Polsce ma być finansowana z funduszy publicznych. Trudno mi zrozumieć dlaczego - dziwił się Martin Oxley, Prezes Brytyjsko-Polskiej Izby Gospodarczej. Kto więc zapłaci za inwestycje w Polsce? - Tu sytuacja wciąż nie jest jasna. Samorządy, które prowadzą już ogromne inwestycje finansowane z pieniędzy UE, zresztą niekoniecznie związane z Euro 2012, mogą nie udźwignąć kolejnych kredytów - Dariusz Kacprzyk, dyrektor zarządzający w Pekao SA.
Na krakowskiej konferencji zabrakło ministra sportu Mirosława Drzewieckiego - zastępowała go odpowiedzialna za turystykę Grażyna Leja. - Mogę mówić o swojej branży. Mistrzostwa będą szansą, żeby zmienić podejście do turystyki i pozytywnie zmienić wizerunek Polski.
Ministerstwo infrastruktury uspokaja. - Rząd polski zabezpieczył w programie budowy dróg krajowych na lata 2008-12 15 proc. rezerwy na wzrost kosztów. To odpowiada prognozom wzrostu cen materiałów budowlanych i kosztów produkcji szacowanych przez Sekocenbud - minister Cezary Grabarczyk.
Co z podmiotem łączącym w jednym miejscu organizację Euro? - Obecnie do realizacji inwestycji drogowych zobowiązana jest Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych, której jednym z kluczowych zadań jest m.in. budowa tras związanych z organizacją Euro 2012 - dodaje minister.
Co z IT i finansami wokół mistrzostw? Ministerstwo Infrastruktury odsyła do Ministerstwa Sportu...
W to że Polska zorganizuje, z sukcesem, Euro 2012 wierzy już tylko 41 proc. Polaków, sceptyków jest aż 28 proc. - wynika z badań przedstawionych przez prof. Halinę Brdulak, kierowniczkę Zakładu Transportu Międzynarodowego i Logistyki SGH.
Optymistami są przedstawiciele Ukrainy, współorganizatora Euro 2012. - U nas prawie wszystkie inwestycje buduje się za prywatne pieniądze. Praktycznie zakończyliśmy już budowę nowoczesnego stadionu na 32 tys. widzów w Dniepropietrowsku za 200 mln euro. Szybko też idzie budowa stadionu w Doniecku - podkreślał Mykhailo Brodovych, konsul generalny Ukrainy w Krakowie.
Źródło: gazetawyborcza.pl